1. Pracujecie bezpośrednio z tym, kto to robi
Między Wami a osobą piszącą kod nie stoi nikt. Żadnego account managera przekazującego pytanie dalej. Oznacza to również, że powiemy Wam, gdy nie mamy na coś mocy przerobowych.
Nie jesteśmy dużym software house'em i nie chcemy nim być. Tworzymy oprogramowanie na miarę dla małych i średnich firm na Słowacji — dla tych bez własnego działu IT, które mimo to zasługują na system dopasowany do tego, jak naprawdę pracują. Oto sześć rzeczy, których trzymamy się nawet wtedy, gdy krótkoterminowo nam się to nie opłaca.
Między Wami a osobą piszącą kod nie stoi nikt. Żadnego account managera przekazującego pytanie dalej. Oznacza to również, że powiemy Wam, gdy nie mamy na coś mocy przerobowych.
Nie wysyłamy ofert na ślepo. Dopóki nie wiemy, co realnie Was spowalnia, nie mamy czego sprzedawać — dlatego pierwsza rozmowa dotyczy Waszej pracy, nie naszej.
W portfolio i katalogu modułów jest tylko to, co naprawdę działa u kogoś w firmie. Gdy czegoś nie mamy, mówimy to wprost — nawet jeśli stracimy przez to zlecenie.
Jeśli Wasz program księgowy albo produkcyjny się sprawdza, nie będziemy go zastępować. Wolimy się do niego podłączyć. Wymiana wszystkiego naraz to najdroższa i najbardziej ryzykowna droga naprzód.
Liczba z głowy jest prawie zawsze zła. Wolimy zadać kilka pytań więcej i podać cenę, która się utrzyma, niż wracać do niej w połowie projektu.
Oprogramowanie nie jest gotowe w dniu wdrożenia — wtedy ludzie dopiero zaczynają się go uczyć i wtedy widać, co trzeba dostroić. Zostajemy dostępni również potem.
I jedno zdanie, które spina to wszystko: Twoje rozwiązanie, nasza przyjemność.